Co dzieje się od pierwszego telefonu do pierwszego kubka wody – bez technicznego żargonu, ze zdjęciami z naszych realizacji.
Wiercenie studni głębinowej to nie jest „przyjadą, wywiercą, oddadzą". Pomiędzy telefonem a sprawnie działającą pompą jest kilka tygodni pracy, trzy etapy techniczne i dziesiątki małych decyzji, których nie da się ominąć. Tak to wygląda u nas, krok po kroku.
Większość klientów nigdy wcześniej nie zlecała odwiertu i nie ma pojęcia, czego się spodziewać. Stąd ta strona – żeby wiedzieć, co kupujesz, zanim podpiszesz umowę, i żeby nie dać się oszukać przez ekipy, które „skracają" niewygodne kroki, byle szybciej wystawić fakturę.
Wszystko zaczyna się od telefonu albo formularza. Pierwsza rozmowa zwykle 15-20 minut – ustalamy lokalizację, planowane przeznaczenie wody (dom, gospodarstwo, firma), spodziewane zużycie. Tego samego dnia odsyłamy wstępną wycenę widełkową, na piśmie, z podziałem na wszystkie pozycje.
Jeśli klient akceptuje widełki, jedziemy zrobić sondowanie geofizyczne – metoda elektrooporowa albo georadar, w zależności od gruntu. Pomiar trwa 2-4 godziny, kosztuje 800-1500 zł i jest jedyną sensowną metodą, żeby określić, gdzie i na jakiej głębokości jest warstwa wodonośna. Bez niego wiercenie to ruletka.
Równolegle sprawdzamy, czy potrzebne jest pozwolenie wodnoprawne (powyżej 30 m głębokości lub 5 m³/dobę poboru) i pomagamy je załatwić w starostwie. Przygotowujemy operat wodnoprawny, składamy wniosek, monitorujemy termin.

Wiertnica wjeżdża na działkę, ustawiamy ją w punkcie wskazanym podczas pomiaru. Stosujemy metodę obrotowo-udarową z płuczką wodną albo powietrzną, w zależności od rodzaju gruntu. Standardowy odwiert 50-80 metrów to zwykle 1-2 dni pracy ekipy, głębsze do 4 dni.
Po dotarciu do warstwy wodonośnej zapuszczamy rurę osłonową PVC albo stalową – średnica 125-280 mm w zależności od projektowanej wydajności. Na poziomie warstwy wodonośnej montujemy filtr (siatkowy ze stali nierdzewnej dla pitnej, szczelinowy dla rolniczej), a wokół niego sypiemy obsypkę żwirową o frakcji dobranej do gruntu.
Cała przestrzeń pierścieniowa powyżej filtra jest cementowana, żeby woda powierzchniowa (z deszczu, z dołów chłonnych, z szamb) nie miała szans wmieszać się do studni. To etap, który najczęściej omijają tanie ekipy – i dlatego po dwóch latach woda ze „studni" zaczyna pachnieć kanałem.

Po wykonaniu odwiertu i obudowie zostawiamy studnię na 24 godziny do ustabilizowania zwierciadła wody. Potem dobieramy pompę głębinową – pod realną wydajność warstwy, którą znamy dopiero po pomiarze poziomu i krótkim teście. Stosujemy pompy Grundfos SQ albo Hydro-Vacuum, z czujnikiem suchobiegu i sterowaniem elektronicznym.
Kluczowy etap to próbne pompowanie. Włączamy pompę i pompujemy ciągłym strumieniem 24-72 godzin (zależnie od głębokości i klasy studni), monitorując wydajność i depresję zwierciadła. To jedyna metoda, żeby wiarygodnie określić, ile wody studnia daje w długim okresie. Krótszy test pokaże fałszywie wysokie wartości – warstwa się jeszcze nie wyczerpała.
Na koniec pobieramy próbki wody do analizy bakteriologicznej i fizykochemicznej (laboratorium SANEPID, wynik w 5-7 dni), wystawiamy protokół odbioru z gwarantowaną wydajnością wpisaną w umowę i przekazujemy klientowi komplet dokumentów do urzędu i banku, jeśli inwestycja jest finansowana z kredytu.
